poniedziałek, 30 stycznia 2017

Oddech...


Czasami jest tak, że pomimo wspaniałego życia jakie masz, przychodzi moment, że brakuje Ci tlenu. Wtedy jakaś siła pcha Cię, ciągnie za włosy, szarpie za ręce i każe Ci pobiec na czterech łapach złapać życiodajny oddech.

Ja mój oddech znalazłam podczas dwudniowej wędrówki po górach. Bez męża, bez dziecka, ale w towarzystwie serdecznej koleżanki. Kobiety mają niezwykłą moc. Zbyt często zapominamy, że możemy wymieniać się energią, która daje nowe pokłady siły.

Drogie Siostry, pamiętajcie o oddechu.

Gdy ja poszukiwałam swojego, Góry zdecydowanie mi sprzyjały.

Warto wstać skoro świt, żeby zobaczyć wschód słońca pośród zaśnieżonych choinek.


Na tę okoliczność miałam nawet specjalną czapkę ;) fot. Through the Nature

fot. Through the Nature








LINKI:

5 komentarzy:

  1. Przepięknie... oddechu mi trzeba, zdecydowanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem życzę sił w jego odnajdywaniu ❤

      Usuń
  2. O rany... Aż chce tam wrócić. To jest wspaniałe!!! Zazdroszczę, bo u nas wschód słońca to widać o 10 jak się wzniesie ponad smog... Karkonosze zimą. To już wiem co będziemy robić za rok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W samej Jeleniej też niestety jest smogowy mordor, ale gdy się pójdzie w góry... Magia 😊 przyjeżdżajcie koniecznie 😘

      Usuń
  3. Och pospacerować znów po górach…. nie mogę się doczekać…

    OdpowiedzUsuń

Make My Wonderland